Dlaczego wchodzenie w dorosłość jest trudne?

Kiedy patrzę na moje pokolenie, widzę zagubionych 20-latków, którzy nie wiedzą, co zrobić ze swoim życiem i szukają winy w sobie. Tymczasem powód jest osadzony w dużej mierze gdzie indziej. Opowiem wam, dlaczego dorosłość jest trudna i dlaczego tylko nam się tak wydaje.

Może te studia, może tamte, a może wyjechać za chlebem? Milion marzeń, milion możliwości i zero realizacji. Pokolenie Y, millenialsi. Bądźmy jednak chwilę Freudem i zacznijmy od dzieciństwa.

Jesteśmy dziećmi pokolenia wyścigu szczurów. Nowe możliwości, nowe stanowiska pracy. Jestem jedynaczką. Moje dnie spędzałam głównie z kotami i z komputerem . Nic jednak nie dzieje się bez przyczyny. Moje bycie nerdem* od 11 roku życia przyczyniło się do rozwoju umiejętności graficznych i tworzenia stron internetowych oraz do powstania dobrze prosperującej przyjaźni z moimi kotami.

*teraz już nie jestem takim nerdem. Moja miłość do Big Bang Theory nie ma z tym nic wspólnego. No dobra, może trochę. Anyway…

Są jeszcze dwie rzeczy, które mają duży wpływ na nasze pokolenie Y. A nawet trzy.

dorosłość

Żyliśmy w większości dosyć wygodnie. Nie mówię o problemach w rodzinie, w szkole, gdziekolwiek. Kto nauczył się obowiązkowości za młodu, ten wygrywa. Ale większość z nas nie musiało pasać owiec w wieku 4 lat. Byliśmy oczkami w głowie. Nigdy nie mieliśmy zbyt wielu obowiązków oprócz o mój Boże wynoszenia śmieci.

Kolejnym czynnikiem jest to, że żyjemy w centrum cywilizacji zachodniej. A ta charakteryzuje się zanikiem rytuałów i zastępowaniem ich trywialnymi rytuałami jak sezonowe wyprzedaże. Brakuje nam rytuału przejścia w dorosłość. Zamiast świadomości, że którego dnia wyprowadzimy się z domu i będziemy musieli pracować na własny sukces, jesteśmy karmieni złudzeniami. Pieniądze i sława dla wszystkich, miliony możliwości, american dream. Stajemy się przytłoczeni. Nie wiemy, co robić z życiem. Nikt już nas nie prowadzi za rękę i doznajemy charakterystycznego dla naszej cywilizacji paradoksu wyboru (związanego z życiem konsumpcyjnym). Co robić, jak żyć?

Zamiast płakać, że bieda zagląda nam do portfela, a mama jest daleko, musimy sobie sami urządzić rytuał przejścia. Nie, nie mówię o drastycznych praktykach niektórych plemion. W naszym kręgu kulturowym staramy się kierować myślą humanitarną i „oświeconą”. Zróbmy coś w stylu człowieka zachodniego. Oto mój przepis.

Moje plany na najbliższy rok

Niedawno wokalistka Lorde opublikowała post, który idealnie oddaje to, o czym mówię. Napisała, że jej ostatni album wydany kilka lat temu był hołdem dla okresu bycia nastolatkiem. Ale teraz wchodzi w dorosłość. Przez ostatni rok wycofała się z życia publicznego, spędzała czas z rodziną, ale też wyprowadziła się z domu i robiła różne rzeczy, które jej kojarzyły się z dorosłością. Próbowała wejść w ten etap życia. Jej najnowszy album ma być poświęcony dorosłości. Sądzę, że dla niej będzie to ukoronowaniem rytuału przejścia.

dorosłość

Overthinking. Zamiast wszystko analizować, lepiej podjąć działanie

Zamierzam zrobić coś podobnego. Pisałam już wiele razy, że chciałam poświęcić rok na poszukiwanie siebie. Potem z tego zrezygnowałam, poszłam na magisterkę i przeszłam dużo rzeczy, które uświadomiły mi, że potrzebuję roku dla siebie.

Zapisałam się na kurs programowania, wypożyczyłam mnóstwo książek o astrofizyce i przygotowuję się do rozpoczęcia zajmowania się grafiką. Ciągle też za mną chodzi robienie filmików na youtube, ale zobaczę, jak wyjdzie czasowo.

Wcześniej spinałam się, że nie chcę „marnować” roku. Ale zrozumiałam, że potrzebuję rytuału przejścia. Jeśli nie poszukam przez rok, będę szukać całe życie i co chwilę się miotać.

Nadal kocham pisanie, ale odkryłam, że inne części mnie domagają się realizacji. Na palcach jednej ręki mogę policzyć osoby z moich znajomych, którzy realizują siebie. A i tak jak z niektórymi rozmawiam, to nie wiedzą, co zrobić ze swoim życiem (ale chociaż próbują!). Chcę się dowiedzieć. Nie przejmować, że jeśli zacznę nowe studia za rok, to skończę je mając 26 lat.

Chcę przestać się użalać jak reszta pokolenia Y. Patrzeć, jak nielicznym udało się wyrwać z impasu i np. stworzyć dobrze prosperujący kanał na youtubie. Chcę przestać oczekiwać szybkich efektów, bo dzisiejsi 20-latkowie mają to wpojone.

dorosłość

Po raz pierwszy nie mam tego ciśnienia, że szybko, szybko. Zawsze mówiłam, że nie mam, ale teraz to tak naprawdę poczułam.

Chcę kochać, chcę zachwycać się, chcę robić piękne rzeczy. Zamiast zastanawiać się, co chcę robić i marnować lata, a nawet dekady… chcę po prostu robić.

Nadal będę pracować, aby opłacić mieszkanie i chcę zaliczyć I semestr moich obecnych studiów. Ale udało mi się przenieść nareszcie środek ciężkości w moich myślach z „praca, studia” na „robienie czegoś z ciekawością”. Zamiast zastanawiać się, czy na pewno dana dziedzina mnie interesuje, wypożyczam książki i sprawdzam. To jest mój plan na najbliższy rok (plus odkładanie pieniędzy! To jest lekcja, którą wyniosłam z ostatnich dwóch biednych miesięcy).


Czy też czujecie, że potrzebujecie takiej rocznej wyprawy przez różne tematy? Co zabawne, motyw wędrówki jest bardzo popularny, choćby w filmach. W praktyce jednak różnie to bywa.

Pa!

Mogą ci się również spodobać