Lab Girl, czyli książka, w której każdy odnajdzie część siebie

Czekałam na tę książkę prawie dwa lata. Choć nie lubię biografii, ta okazała się wyjątkowa, zaraz obok mojej ulubionej o Ozzym Osbournie. Lab Girl to bestseller i zaraz ukaże się w Polsce. Miałam już okazję ją przeczytać i treść zdecydowanie mnie zaskoczyła.

Książka ta, napisana przez naukowczynię Hope Jahren, opisywana jest jako przede wszystkim opowieść o drzewach. Okładki różnych wersji językowych zawsze nawiązują do natury. Co zabawne, publikacja ta wyszła o kilka miesięcy wcześniej, niż Sekretne życie drzew, a bezpodstawnie odbiła się trochę mniejszym echem poza USA. Lab Girl to coś znaczenie więcej, niż opowieść o roślinach.

Autorka opowiada nam o swoich ciężkich początkach kariery naukowej. I kiedy pisze o innym pisarzu, że „miał całkowicie oryginalny styl, pozbawiony podświadomych prób imitacji setek książek, jakie przeczytał”, to samo mogę powiedzieć o niej. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z taką opowieścią, która w dodatku tak mnie porwała. A ciężko przykuć moją uwagę.

Opowieści o roślinach nie są głównym tematem książki, a przynajmniej ja odnalazłam tam coś innego. Są one zgrabnie wplecione w fabułę o przygodach, ale przede wszystkim problemach, z którymi boryka się każdy z nas, kiedy zaczynamy życie zawodowe. Za pomocą ciekawostek przyrodniczych, Jahren opowiada nam swoje życie, ale i każdego człowieka, który nie jest odrębną jednostką, jak mu się wydaje. Czytamy, jak autorka radziła sobie z przeciwnościami losu, opisując jednocześnie mechanizmy obronne głównie drzew. Okazuje się, że są one w stanie nie tylko się bronić, ale nawzajem się sobą opiekować (!).

Najbardziej podoba mi się w tej książce to, że autorka nie ubarwia swojego życia, ani nie robi z siebie bohaterki. Choć teraz jest cenioną naukowczynią, zachowuje perspektywę dwudziestoparolatki, o której opowiada. Zmaga się ona nie tylko z brakiem przychylności naukowego świata, samotnością, ale i seksizmem w jej środowisku zawodowym. Opowiada o tym, że wybierając taką ścieżkę życia, w której większość dnia i nocy spędza w laboratorium, rezygnuje tym samym z innego życia, być może bardziej rozrywkowego i pełniejszego ludzi.

W jej podróży towarzyszy jej jedynie najlepszy przyjaciel (nie chłopak, co trzeba podkreślić) Bill, z którym wszystko robią razem. Ta postać dodaje w książce dużej dozy humoru, ale myślę, że nawet gdyby jej zabrakło, autorka na pewno być się obroniła. Jej opowieść jest niesamowicie wciągająca.

Podoba mi się, że Jahren nie udaje, że szklany sufit nie istnieje. Otwarcie mówi, że musiała pracować dwa razy ciężej, niż mężczyźni i ironicznie pisze, że zaakceptowano ją na początku drogi naukowej, pomimo że była tylko dziewczyną. Wielokrotnie wraca do tego wątku.

W moim skromnym doświadczeniu seksizm był czymś bardzo prostym: ciężarem zbiorczym ciągłego powtarzania, że absolutnie nie możesz być tym, kim jesteś.

Pokochałam tę książkę, bo odnalazłam w niej siebie. Będąc młodą osobą, łatwo wpaść w pułapkę chęci osiągnięcia natychmiastowego sukcesu czy bycia idealnym. Nasuwają się tez pytania egzystencjalne: czy to dobrze, że nie rodzę jeszcze dzieci? Czy mogę pozwolić sobie na robienie tego, co kocham? Ta książka pokazuje, że ci, którzy osiągnęli sukces, też przez lata zmagali się z przeciwnościami. Tak dużymi, że nie raz rozważali rezygnację. Pokazuje, że za tą fasadą sukcesu, pojawiają się obawy, które dotyczą każdego – czy jeśli coś poświęcę, to będę nadal szczęśliwa/y?

Ta książka ma moc. Nie jest ani żadnym przerysowanym poradnikiem czy nudną biografią. Jest opowieścią tak naturalną, jak drzewa czy po prostu istnienie człowieka, o którym Jahren pisze. Jest piękna, ale przede wszystkim osadzona w rzeczywistości, dzięki czemu można do niej przyłożyć swoje życie.

Premiera książki w Polsce jest zapowiedziana na 20 października. Pisałam o Lab Girl ponad rok remu, co wzbudziło zainteresowanie wydawnictwa. Tym sposobem mam już swój egzemplarz, ale książka spodobała mi się na tyle, że pewnie będę kupować ją teraz wszystkim na prezenty 😉

Macie zamiar przeczytać Lab Girl? Czekam na wasze odpowiedzi, a jeśli podobał się wam post i uznaliście, że jest przydatny, udostępnijcie go proszę na facebooku! Pa!

Mogą ci się również spodobać