Dlaczego nowy singiel Lorde wcale nie jest zły

Jedna z moich ulubionych artystek, Lorde, wróciła z nowym albumem po kilku latach. Dwa dni temu wypuściła singiel „Green Light”, który wzbudził mieszane uczucia. Zbyt popowy i taneczny – to były główne zarzuty. Wielu nie zauważa kilku kwestii. 


Popowa piosenka o miłości. Brzmi banalnie i tak mógł zostać odebrany nowy utwór wokalistki. O niczym, bez znaczenia. Zbiór słów, których motywem przewodnim jest miłość. Jest jednak kilka kwestii, które sprawiają, że „Green Light” nabiera znaczenia i emocjonalnego wydźwięku.

Lorde fascynuje dorastanie

Jej teksty piosenek są pełne osobistych przeżyć. Jej pierwszy album Pure Heroine był o byciu nastolatką i powolnym zmierzchu tego okresu. Do moich ulubionych należy utwór „Ribs”, który puszczam w ciężkich momentach lub wtedy, kiedy pojawiają się duże zmiany.

„Green Light” jest o rozstaniu Lorde z jej chłopakiem. Nie jest to anonimowy tekst, napisany przez kogoś z produkcji. Artystka po raz kolejny przelała swoje emocje w słowa w charakterystyczny dla niej sposób. Porównałabym to do płyty Beyonce „Lemonade”, którym wszyscy się zachwycali właśnie ze względu na opowieść, jaką tworzył.

Najnowszy album wokalistki, czyli Melodrama, jest o wchodzeniu w dorosłość. W szczerym wpisie na facebooku, który opublikowała na 20. urodziny, Lorde opisuje, czym dla niej były ostatnie dwa lata życia. O tym, co się u niej zmieniło, jakie emocje jej towarzyszyły i że jej poprzednia płyta była o okresie nastoletnim, a teraz będzie śpiewać o dorosłości.

Lorde i okładka jej nadchodzącego albumu Melodrama

Teksty Lorde to poezja i obroniłyby się bez warstwy muzycznej. To właśnie jej wnikliwość i zdolność do obserwacji jest jedną z cech, która fascynuje mnie w niej najbardziej. Premiera Melodramy już w tym roku.

Nie jest celebrytką

Nie było pewne, czy „Green Light” jest o prawdziwym zerwaniu. Sama wokalistka odniosła się do tego i z chęcią opowiedziała, o czym jest jej nowy utwór, potwierdzając, że dotyczy to jej własnych doświadczeń. W przeciwieństwie do wielu wokalistek-celebrytek, jej utwory mają ZNACZENIE.

Nie za wiele wiadomo o życiu prywatnym Lorde. Wszystko przekazuje w swoich tekstach. Pojawia się czasem na czerwonym dywanie, zaśpiewa coś gościnnie. Jest traktowana jako ktoś „spoza”, ale nadal jest znana i szanowana. Nie robi jednak wokół siebie zbędnego szumu. Dlatego, jeśli jej piosenka jest bardziej popowa, niż poprzednie, to nadal jest to Lorde i jej charakter.

Jest artystką i jej ufam

Lorde nie jest żadnym wytworem show-biznesu. Nawet, będąc sławną, jest poza nim. Nadal sprawia wrażenie zwykłej dziewczyny, która ma nam do opowiedzenie po prostu ciekawą historię. Taką, która dotyczy każdego z nas. Jestem w podobnym wieku, co ona i dobrze rozumiem, o czym śpiewa. Na co dzień przeżywam to samo. Nie ważna jest kolosalna różnica naszych stanów konta. Wszyscy jesteśmy ludźmi.

Kadr z teledysku „Green Light”

Chociaż trzeba przyznać, że „Green Light” jest bardziej lekki, niż wszystkie piosenki z Pure Heroine, to nadal słyszę to coś, charakterystyczne dla Lorde. Przesłuchałam piosenkę z 20 razy i jeśli ja potrafiłam się wkręcić, to znaczy, że aż tak popowa i i luźna nie jest.

Lorde nie tylko śpiewa. Ona jest artystką i ufam, że kolejny rozdział jej historii opowie w tak samo fascynujący sposób jak wcześniej.


Poczułam, że chcę napisać o tej piosence i że chcę więcej pisać o kulturze. Możecie się więc spodziewać nie tylko kontynuacji postów z dziedziny beauty, ale również komentarzy do najnowszych filmów itp. Planuję również serię postów-przewodników po Trójmieście. Do następnego!

 

Mogą ci się również spodobać

  • Ola Chojaczyk

    Tak jest ! Go Lorde !! ^^