Rok, w którym zaczęłam słuchać Miley Cyrus

Zawsze wiedziałam, że 23. rok mojego życia będzie wyjątkowy. To rok, w którym zaczęłam słuchać Miley Cyrus. Zakochałam się w Malibu, a Younger Now towarzyszyło mi przy życiowych zmianach. Miley też się zmieniła.

Nie oglądałam Hannah Montany, a jedyną piosenką, jaką kojarzyłam było Wrecking Ball. Nowa Miley przekonała mnie do siebie tak bardzo, że do mojej kolekcji dołączył jej ostatni album, który wyszedł 3 dni temu.

Miley przekonała mnie swoją autentycznością. Być może zetknęły się nasze podobne etapy życia. Ja 23, ona 24. Ona trochę bardziej dojrzała i ja też weszłam w kolejny etap swojego życia. Nauczyłam się już, że pieniądz nie ma znaczenia, jeśli chodzi o rozterki młodych ludzi. Obie próbujemy oswoić dorosłość i gdzieś się nasze mentalne drogi skrzyżowały.

Album Younger Now  nie jest może takim arcydziełem jak Lust for Life Lany del Rey czy Melodrama Lorde, ale wszystkie te płyty łączy jedno – są dokumentacją zmiany, dojrzewania, które przekuło się na nową płytę. Bardzo mnie ciągnie do takich albumów.

Artystka przekonała mnie nie tylko warstwą muzyczną, ale także, jeśli nie przede wszystkim przekazem. Jej teksty piosenek są niesamowicie dojrzałe, a ona sama przestała być opakowanym w lśniący papier produktem. Śpiewa:

Pomimo że to nie jestem ja
Nie boję się tego, kim byłam
Nikt nie pozostaje taki sam
To, co jest na szczycie musi upaść
Zmiana to coś, na co możesz liczyć

Ci, którzy obserwują mnie Instagramie mogli zauważyć, że kilka razy pisałam Change is a thing you can count on. Jest to angielska wersja ostatniego zacytowanego wersetu. Dużo zmian w zaszło w moim życiu. Bardzo się ich bałam, ale ta piosenka dodawała mi otuchy. Słuchałam jej cały dzień, kiedy pakowałam rzeczy do przeprowadzki.

Do albumu pzekonało mnie też to, że Miley otwarcie przyznaje, że odcinała się od swoich korzeni czy etapu nagrywania Hannah Montany. Teraz tam powraca, by z kolei odciąć się od ostatnich kilku lat burzliwej kariery. Ostatnio zrozumiałam, jak ważne są korzenie, jak bardzo wpływają na nas dorosłych i że jesteśmy podobni do własnej rodziny czasami bardziej, niż byśmy tego chcieli. Zamiast marudzić, czerpię z tego siłę. Jako przedstawicielka Pokolenia Y, córka pokolenia wyścigu szczurów, byłam nieco odcięta od korzeni. Teraz to zmieniam.

Na płycie słychać mnóstwo dźwięków country. W końcu Miley się przy nich wychowała, a Dolly Parton jest jej matką chrzestną. I to utwór nagrany właśnie z nią, obok Malibu Younger Now, podoba mi się najbardziej. Nosi tytuł Rainbowland.

Z albumu bije ciepło i dojrzałość. Jednocześnie zupełnie nie jest przesłodzony, co może sugerować oprawa graficzna. Być może jest trochę za dużo piosenek o miłości, ale widocznie taki był koncept. Zresztą, Miley śpiewa również o naszym świecie czy swoim tacie.

Jestem naprawdę zadowolona z tej płyty. Być może brakuje jej trochę punktu kulminacyjnego, ale zapewne przy kolejnych przesłuchaniach dostrzegę nowe rzeczy. Skoro spodobała mi się za pierwszym razem i mam ochotę na więcej, to znaczy, że płyta jest dobra. Teraz leci u mnie głośno.

 


 

Słyszeliście nowe piosenki Miley? Co o nich sądzicie? Jeśli podobał ci się ten tekst, udostępnij go proszę dalej!

Mogą ci się również spodobać