Oscary 2017. Relacja + najlepsze kreacje

Część ludzi wymienia nominowanych jednym tchem jak ja, inni mówią, że Oscary są przereklamowane i nie oddają prawdziwej wartości filmu. I tak i nie. Niezaprzeczalnie jednak wczorajsza noc należała do gali nagród Akademii Filmowej i po raz pierwszy obejrzałam ją na żywo. Zdecydowanie było warto, choć nie obeszło się bez paru zaskoczeń.


Artykułowi towarzyszą zdjęcia kilku najlepszych kreacji. W tym roku było minimalistycznie, ale zjawiskowo.

Już w pierwszym kwadransie płakałam kilka razy. Takim wydarzeniom zawsze towarzyszą mi ogromne emocje i pozwalam sobie na bycie w pełni sobą. Płakałam np. wtedy, kiedy cała sala klaskała na stojąco dla Meryl Streep, okazując jej wsparcie w konflikcie z prezydentem Stanów Zjednoczonych. Czasem nawet cichutko (był środek nocy) klaskałam.

Galę prowadził Jimmy Kimmel, a cała ceremonia była zbudowana wokół „konfliktu” (jeden z przykładów tu) między Kimmelem i Benem Affleckiem a Mattem Damonem. Kiedy w jednej z kategorii Affleck i Damon przyznawali nagrodzę, zapowiedziano ich jako „Ben Affleck i gość”, a kiedy Damon mówił, był zagłuszany przez orkiestrę. Z kolei, gdy nadeszła na pora na kategorię, w której Matt był nominowany jako twórca „Manchester by the Sea”, Kimmel zapowiedział to słowami „Miło będzie popatrzeć, jak Matt Damon przegrywa”. Dużo było tego typu żartów.

@janellemonae's first step on the #Oscars red carpet

A post shared by The Academy (@theacademy) on

Piękne zdjęcie Janelle Monae. To ta suknia miała najwięcej elementów tego wieczoru

Ceremonia była bardzo polityczna. Ostatnio tę kwestię rozważał Zwierz Popkulturalny. Jestem za tym, żeby takie wydarzenia wykorzystywać do mówienia o tym, co jest ważne. Na gali co jakiś czas komentowano głowę Stanów Zjednoczonych. Jimmy Kimmel pisał nawet tweety do prezydenta, krytykując w ten sposób jego sposób wypowiadania kontrowersyjnych opinii.

Na scenie pojawiło się mnóstwo gwiazd – Shirley MacLaine, Michael J. Fox, Scarlett Johanson, Jennifer Aniston (zapowiadała In Memoriam, czyli moment, w którym wspomina się zmarłe w ciągu ostatniego roku osobowości filmowe. Wspomniano w nim m.in. o Andrzeju Wajdzie), Salma Hayek czy Leonardo DiCaprio. Pojawiła się również szczególna gwiazda, czyli Katherine Johnson. To na jej historii oraz dwóch innych kobiet stworzono film „Ukryte działania”. Johnson ma 98 lat.

Charlize Theron. W tym roku królowały tego typu góry sukienek

Rozdawanie nagród z początku było po mojej myśli, ponieważ Oscara dostał Mahershala Ali za film „Moonlight”.  Następnie charakteryzację doceniono w „Legionie Samobójców” – makijaż Harley Quinn czy nowego Jokera są już kultowe. Najlepsze stroje były w filmie „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” – szczególnie płaszcz głównego bohatera okrył się już jakiś czas temu sławą.

Zabrakło Oscara dla wspaniałego „Toni Erdmann”. W tej kategorii (nieanglojezyczny film) wygrał „Klient”. Najlepszą animacją okazał się popularny „Zwierzogród”. Zaskoczyła mnie kategoria krótkometrażowej animacji. Nie widziałam tych filmów, ale po zapowiedziach przed wręczeniem nagrody, urzekł mnie „Piper” i to on dostał Oscara.

Brie Larson. Suknia w cudownie wyglądała w ruchu

Najlepszym scenariuszem oryginalnym okazał się „Manchester by the Sea”, a adaptowanym „Moonlight” (Jimmy Kimmel żartował: Nie martwcie się. To, że jest adaptowany, a nie oryginalny, nie znaczy, że jest gorszy). Nagrodę za najlepszą męską rolę pierwszoplanową dostał faworyt Casey Affleck za „Manchester by the Sea”, a najlepszą aktorką okazała się Emma Stone za „La La Land”. Byłam przekonana, że nagrodę dostanie Natalie Portman za „Jackie”. Oscara za reżyserię dostał Damiene Chazelle za „La La Land”, stając się najmłodszą osobą nagradzaną w tej kategorii (Chazelle ma 32 lata. To dopiero trzeci film, który wyreżyserował!).

Najlepszym filmem okazał się „Moonlight”. Doszło jednak do fatalnej pomyłki, bo wywołano początkowo „La La Land”. W połowie podziękowań odkręcono sytuację. Na szczęście twórcy drugiego filmu zachowali się bardzo dobrze i sami zaprosili ekipę „Moonlight”, żeby weszła na scenę. Miałam podejrzenie, że mogło to zostać wyreżyserowane, ale ostatecznie chyba faktycznie pomylono kopertę. W końcu każdy organizator gali nagród takie pomyłki pragnie mieć tylko w najgorszych snach, a nie rzeczywistości.

Prosta i cudowna kreacja Taraji P. Henson

Za najlepszą muzykę Oscara dostał oczywiście „La La Land”. Z tego filmu nagrodą Akademii doceniono przepiękny utwór „City of Stars”. Tą piosenkę oraz „Audition (The Fools Who Dream)”, która również była nominowana do Oscara, wykonał na scenie John Legend.

To nie jest pełna lista wygranych. Ominęłam np. Violę Davis  za film „Fences”. Film nie dotarł do Polski, więc jego wygrana nie przejęła mnie aż tak bardzo. Jednak dzięki gali widziałam kilka fragmentów i bardzo mnie zainteresował.

Niektórzy mówili (w tym ja jakiś czas temu), że tegoroczne Oscary nie są mocne. Jednak krótko przed galą zmieniłam zdanie. Wgłębiłam się bardziej w listę nominowanych, część filmów widziałam. Sama ceremonia i pokazywane fragmenty filmów ostatecznie przekonały mnie do tego, że Oscary 2017 były bardzo dobre. Myślę, że można było się w tym pomylić, dlatego że większość obrazów była dosyć oryginalna i sprawiała wrażenie niezależnych produkcji. Stąd ta rozbieżność z poprzednimi latami. Jak sam powiedział Kimmel: „Większość nominowanych w tym roku filmów jest smutna”. Jednak mój faworyt, czyli „La La Land”, który ostatecznie otrzymał 6 statuetek, pokazywał niesamowitą radość i miłość. Tego również dawno nie było.

Emma Stone miała najpiękniejszą kreację, nawiązującą do lat 20.

Pierwszy raz w życiu oglądałam ceremonię na żywo. Położyłam się po 20, by od 2.30 do około 6.20 wzruszać się i przeżywać ogromne emocje przed ekranem. Niestety, dostęp do gali miałam tylko na jakieś szemranej stronie. Mam nadzieję, że Akademia Filmowa w końcu zrozumie czasy w jakich żyjemy (globalizacja, internet i te sprawy) i udostępni (choćby za opłatą) transmisję dla całego świata.


To była niesamowita noc. Jestem pod wielkim wrażeniem całej ceremonii i tego jak została przygotowana. Oscary rozdano naprawdę po równo, a najbardziej cieszy mnie sukces „La La Land”, szczególnie za piosenkę „City of Stars”. Drugi w kolejce jest „Moolight”. Wspaniały, choć myślę, że zrozumiały przede wszystkim dla Amerykanów, w których kulturze jest osadzony ten film.

A jakie jest wasze podejście do Oscarów? Jesteście zadowoleni z tegorocznych wygranych? Czy podobały wam się żarty Kimmela?

Miłego dnia! Pa!

Mogą ci się również spodobać