Wróciłam na studia!

Jakiś czas temu pisałam, że nie wybieram się na magisterkę. Ten rok chciałam poświęcić rozwijaniu ścieżki zawodowej. Tak również będzie, ale przez przypadek odkryłam cudowność studiów magisterskich. Opowiem wam dzisiaj o plusach powrotu na studia.

Moją motywację zapisu na kierunek były przede wszystkim studenckie zniżki. Nie będę tego ukrywać, bo nie ma sensu. Przy okazji bardzo spodobała mi się jedna ze specjalności i stwierdziłam, że zapiszę się na wszelki wypadek, a jak będę miała czas, to skończę studia. Już w pierwszym tygodniu zajęć działy się niesamowite rzeczy.

Po pierwsze… zmieniłam specjalność! Bardzo chciałam być na zarządzaniu kulturą, ale zrozumiałam, że to nie jest moja ścieżka. Chociaż może wyglądać atrakcyjniej na CV, analiza filmów i innych tekstów kultury wydaje mi się o wiele bardziej atrakcyjniejsza. To specjalność mocno związana z mediami, a te bardzo mnie interesują i to z nimi właśnie wiążę przyszłość. Tak więc szybko zmieniłam zdanie. Już na pierwszych zajęciach z drugiej specjalności poczułam się jak ryba w wodzie. Oglądaliśmy fragment „Bulwaru zachodzącego słońca”, a prowadzący nareszcie podsunął mi właściwe określenie na scenariusze z lat 50. i 60. One są po prostu literackie! Użyte sformułowania są po prostu piękne i mają sens. Dzisiejsze filmy opierają się raczej na luźnych dialogach.

Po drugie, mam większe doświadczenie w studiowaniu i nie zamierzam robić sobie zaległości. Choć trzy lata licencjatu było bardzo ciekawe, nie pamiętam zbyt wielu szczegółów. Czuję raczej ogólny (choć duży) wpływ na moje życie i wiedzę. Teraz już od pierwszych zajęć chcę robić wszystko na bieżąco, tym bardziej że pracy jest bardzo dużo. Zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu, ale mamy mnóstwo tekstów do czytania. Jednak nie przejmuję się tym, bo jestem oczarowana tematyką.

studia

Po trzecie, im więcej ciekawych treści, tym więcej dostaję inspiracji i tym więcej mogę opisać na blogu interesujące aspekty naszej kultury. Tak jak Kasia Gandor wykorzystuje swoją wiedzę ze studiowania biotechnologii, tak ja chcę przełożyć swoją z zakresu kultury. To pomoże mi nie tylko przedstawić ciekawe problemy, ale na pewno utrwali moją wiedzę.

Po czwarte, poznaję nowych ludzi. Z licencjatu na magisterkę z mojego kierunku poszła tylko garstka osób. Większość jest z innych profili, a nawet z innych uczelni. To tworzy nową mieszankę ludzi, choć współczuję tym, którzy wcześniej nie studiowali kulturoznawstwa. Teraz mieliby o wiele łatwiej. Jednak nie jest aż tak źle.

Po piąte, znowu poczułam się jak na pierwszym roku studiów w życiu. Znowu mam tę niesamowitą ciekawość w sobie. Chyba nawet większą, niż wtedy. Teraz jestem bardziej ogarnięta, bardziej hmm dorosła. Treści na zajęciach zawsze wywoływały u mnie lawinę pytań i teorii, które sama tworzyłam. Cieszę się, że mogłam to odzyskać. Mój mózg zaczął pracować znowu na większych obrotach i będę robić wszystko, co w mojej mocy, żeby to utrzymać również po zakończeniu studiów. Myślę, że teraz będzie łatwiej, bo życie akademickie pochłania mnie z podwójną mocą.

5gfbnewexa

Po szóste, czuję spokój. Kiedy przez ostatnie kilka miesięcy byłam wyrzucona na pole zwane rynkiem pracy, czułam się bardzo zagubiona. Teraz znowu osadziłam siebie w jakiejś przestrzeni intelektualnej. Nadal pracuję, ale teraz wiem, czego chcę i tym również się kierowałam przy zmianie specjalności. Oczywiście poza pracą miałam swoje zainteresowania, a nawet mnóstwo zainteresowań, ale na uczelni poznaje się tyle książek, tyle zagadnień. Samemu trudno by było dotrzeć do tego wszystkiego.

Po siódme, wiem, że teraz moje przemyślenia czy prace pisemne będą jeszcze precyzyjniejsze. Studia kulturoznawcze burzą schematyczne i stereotypowe myślenie. To wpływa na sposób wypowiadania się na różne tematy. Nie chcę robić z siebie kogoś, kto patrzy na wszystko z góry. Jestem raczej badaczem i łatwiej rozumiem rzeczywistość, kiedy potrafię więcej rzeczy wytłumaczyć za pomocą socjologii, psychologii i kodów kulturowych. Jestem wręcz przeszczęśliwa, że mogłabym spojrzeć na wiele spraw inaczej.


Mam nadzieję, że będę mogła przez najbliższe dwa lata studiować, a na końcu się obronić. Wiem, czego chcę, a powrót na uczelnię dał mi dawkę inspiracji. Czuję, że teraz wszystko jest na swoim miejscu (oprócz rzeczy w moim pokoju, czym się dzisiaj zajmę ;)). Aktualnie potrzebuję dwóch książek na studia, więc jeśli ktoś z was posiada „O fotografii” Susan Sontag, albo „Sztukę filmową” Bordwella, dajcie znać! Pa!

Mogą ci się również spodobać